środa, 22 października 2014

Hobby dobrze działa na mózg młodej mamuśki :)

received_778026475568028
Przerwa na lekką kawkę, więc będzie notka :) Ostatnio sporo się działo i nie miałam kiedy na spokojnie zebrać myśli do napisania czegokolwiek. Jesteśmy zdrowi i wszystko u nas ok, ale tak jak wspominałam we wcześniejszym wpisie, zaczęłam się relaksować lepiąc figurki i ozdoby z masy solnej. Zauważyłam, że szczególnie młode mamy zajmują się takimi rzeczami, jak decoupage. Powodem zrodzenia się takiego hobby i odkrycia nowych talentów w tym kierunku, jest często chęć oderwania się od tzw. pieluch i pobycia sam na sam ze swoimi myślami. Przed ciążą moje życie wyglądało zupełnie inaczej, praca na etacie, szkolenia, telefony, spotkania, wyjazdy - działo się! Teraz jest na odwrót. Jest Dziecko na pierwszym planie, wokół cisza, spokój, dom i nic więcej. Rozrywką jest wyjście na zakupy. Nie mówię, że to źle, nie narzekam a swoją sytuację, ale każdy potrzebuje jakiejś odmiany, a kiedy nie można sobie tak po prostu wyjść z domu, trzeba znaleźć jakąś alternatywę, żeby nie zwariować! :) Dzięki temu możemy - my - mamusie, choć na chwilę przenieść się do świata swojej fantazji i zwyczajnie odpocząć... Przynajmniej ja tak mam a jeśli się mylę mówiąc o wszystkich tworzących mamach, to przepraszam :) Miałam się "pochwalić" tym co mi wyszło z masy solnej, jednak "chwalić" się to za dużo powiedziane, bo nie wyszło mi to tak jak sobie wymarzyłam:P no ale w końcu trening czyni mistrza!! :) oto moje pierwsze sTWORY:
1. świecznik dla mamy :D
swiecznik
2. Sowa (na ścianę)
sowa
3. Mewa... chyba? :P (też na ścianę, jeszcze jest druga taka tylko mała, będą wisiały obok siebie na żyłkach na różnych wysokościach)
mewa
Oprócz tego, BYŁ też kot, ładny, ale odpadł mu dziś ogonek i wykręcił mu się kark :P (miałam złe proporcje na masę i nie poszło) Ale to nic! :) Trenuję, trenuję i zaczynam robić postępy. Masa wychodzi co raz lepsza, a nawet sama wymyśliłam jak ją farbować :) To moje ostatnie dzieło, pamiątka dla Kornelci, która wczoraj skończyła roczek :) :*
k1
To jednak nie koniec. Chcę nauczyć się robić torty i ozdabianć je w stylu angielskim czyli masą cukrową. Stąd też moje ćwiczenia na masie solnej. Na swoje urodziny po raz pierwszy zrobiłam sama tort! w smaku pyszniutki, śmietanowo-brzoskwiniowy, jeden z najbardziej lubianych smaków, bo nie jest za słodki, a w sam raz:) Ozdobiłam go masą cukrową, ktora ciezko sie naklada na okragly tort zeby nie powstaly zagiecia widoczne na zdjeciu i niestety nie miałam barwników spożywczych (nie bylo ich w zadnym z odwiedzanych przeze mnie sklepach:/) i pomalowałam ozdoby pisakami do tortów co było błędem, bo tylko oszpeciło mój torcik, bez kolorów byłby dużo ładniejszy. Ale w koncu to moj wlasny tort, na moje wlasne urodziny wiec nie ma stresu, uczylam sie na nim i juz nastepnym razem pojdzie lepiej, bo zamowie na allegro profesjonalne barwniki.
tort Niebawem bede robic kolejny tort i mam nadzieje, ze wyjdzie juz lepszy i przede wszystkim ładniejszy :) Co robił Wojtuś w tym czasie? a potrzeba go sporo na takie zabawy - siedział sobie grzecznie na swoim foteliku i patrzyl co robie :) opowiadalam mu tez po kolei co robie, dzieki czemu az tak sie nie nudzil i pozwolil troszke popracowac:) Pogoda jest średnia, nie pada, ale wieje i nie wychodzimy zbytnio na dwór. Jednak jak wyjdzie choc na chwile slonce, to bedziemy spacerowac:) Zauważyłam, że popełniam dużo błędów pisząc bloga, zjadam litery albo przekrecam słowa:P staram się je poprawiać, ale czasem coś mi umknie, za co z góry przepraszam :) (ekran dotykowy) Teraz kończę. Obowiązki wzywają! Pozdrawiam!! :) a na koniec moi chłopcy:*
  serducha

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz