12go Woitek skończył 4 miesiąc i rozpoczął następny, który wniesie kolejne zmiany w jeo rozwoju i wyglądzie:) Dziś po raz pierwszy Misiek spróbował marchewki... :)
Najpierw było trochę uśmiechu, ale chyba jednak nie przypadło mu to do gustu:P
Ale powoli będziemy próbować:)
Ostatnio mam jakieś naloty twórczości i zaczęłam lepić figurki z masy solnej... ;) pierwsza tura piecze się w piekarniku, jak skończę to pokażę co to mi wyszło :) mam kilka pomysłów na siebie, w których mogę dać się ponieść swojej wyobraźni, ale na razie nie będę o tym pisać:)
Wczoraj pierwszy raz odkąd Mały jest na świecie, byłam SAMA w mieście - całe 3godziny!! Ale wiecie co? wcale nie sprawiło mi to jakiejś ogromnej przyjemności. Instynktownie uwijałam się jak najszybciej żeby wrócić do Wojtusia i być blisko niego... :) ah te mamuśki... ;) niby narzekają, że nie mają chwili dla siebie, ale jak przyjdzie co do czego, to zbyt długie rozstanie z dzieckiem i myślenie "a co on robi?" "czy nie płacze?" " itp, jest bardziej męczące niż chęć wyjścia z domu... :) a to nasza dzisiejsza zabawa:))
Pozdrawiam!! :)
super :-)
OdpowiedzUsuń