Dawno nas nie było. Trochę się działo - mało ciekawych rzeczy. Prawie 3 tygodnie siedzieliśmy w domu z różnych przyczyn. Rozrywką były zakupy w biegu albo krótka wizyta u mojej mamy.
Niedobór słońca i powietrza prawie mnie wykończyły... nie miałam siły ani weny na nic!
Za co bym się nie wzięła, to mi nie wychodziło. Brakowało mi energii i pomysłów. Wczoraj wybraliśmy się wreszcie z Wojtkiem na spacer po ulubionych zakątkach naszej wioski.
Od razu zrobiło mi się lepiej! Dlatego od rana szaleliśmy z aparatem :) Niestety brakuje mi czasu teraz na tworzenie figurek z masy solnej. Niunio mnie terroryzuje i nie jest juz tak cierpliwy... nadchodzą chyba zęby!
a oto kilka nowych zdjęć mojego Maleństwa tradycyjnie z kocykowej sesji...:)
I na koniec trochę mamuśki :)
Jutro chyba będzie spokojniejszy dzień, więc coś jeszcze napiszę:)
Pozdrawiam!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz